poniedziałek, 18 lipca 2016

Przegląd filmowy #1

Zawsze to podkreślam: nie oglądam dużo. Zazwyczaj wybieram książkę. Niestety, kryzys czytelniczy nie odpuszcza: po cokolwiek sięgnę - odkładam po pięciu stronach, zniechęcona. Regał ugina się od nieprzeczytanych - a ja uparcie twierdzę, że nie mam co czytać. Jest okropnie. Mam taki długi długi urlop - i tak bardzo bardzo nie czytam.


Szczęśliwie, na urlopie więcej oglądamy. Duuużo więcej, intensywniej. Organizujemy sobie z mężem wieczory filmowe, ramię w ramię. Kanapki, lody. Kubek kawy, lampka białego wina, szklanka zielonej herbaty. Czasem po prostu nic, czasem po prostu my. Bez popcornu.

Krótki przegląd obejrzanych ostatnio:

"Hidden" (2015), reż. M. Duffer, R. Duffer 


Nie mam zbyt wiele do powiedzenia - film miał olbrzymi potencjał: trzyosobowa rodzina ukrywająca się w schronie, topniejące zapasy żywności, na zewnątrz złowrogi wróg. Czyli to, co uwielbiam, co klimatem przypomina mi cudowną "Drogę" McCarthy'ego, "Jestem legendą" z Willem Smithem, a nawet "Małą księżniczkę" Burnett, gdy Sara trafia na poddasze, albo dzieli się ciepłą bułką z dziewczynką uboższą od siebie (sic!). Niestety, tym, co zapamiętałam, jest głównie świetna rola małoletniej Emily Alyn Lind, starania rodziców, by zapewnić córce rozrywkę i właściwe wychowanie w tej ponurej izolacji i szczur złodziej. Rzekomy suspens nie był dla mnie odkrywczy i nie zmienił mojego zdania. Raczej nudny (przyznaję: nie oglądałam zbyt uważnie), raczej niekoniecznie, dla mnie 4/10.

"Pokój" (2015), reż. L.Abrahamson


 Nie bardzo chciałam oglądać: jestem zbyt wrażliwa na takie historie, a zalewanie się łzami nawet przy niekoniecznie wzruszających scenach to moja specjalność. Ale najpierw książka (nie czytałam, oczywiście), a teraz film zebrały tak dobre rekomendacje, że zaparłam się i nie żałuję. Jasne, że płakałam, ale nie tak dużo: ostatecznie film ma baardzo pozytywny wydźwięk.Zdecydowanie częściej uśmiechałam się, niż wzruszałam. Ładnie opowiedziana smutna historia. Ale w świecie odkrywanym oczami tego chłopca można zakochać się na nowo. Albowiem: doceńmy drzewa! Moja czteroletnia córka, kiedy jedziemy samochodem, potrafi się w głos zachwycać: "no nie mogę! Ale ogromne drzewa!". To trochę jak mały bohater tej opowieści. Dzieci widzą więcej. 8/10.

"Zanim się obudzę" (2016), reż. M. Flanagan


Film z gatunku, w którym gustuję, więc koniecznie chciałam obejrzeć, a teraz oceniam na 7/10. To jednak bardziej dramat, niż horror, ale szalenie klimatyczny: aktorzy, mam wrażenie, ciągle szepczą, mówią tak delikatnymi, kojącymi głosami, mieszkają w takim ciepłym, dobrze oświetlonym domu, gdzie żona zmywa, a mąż wyciera naczynia, gdzie żona śpi z głową na kolanach męża oglądającego wieczorny seans w telewizji. Śliczne sceny, obrazki. A tak naprawdę: opowieść o tym, co się dzieje, gdy uciekamy od rzeczywistości. Mały chłopiec śpi, a jego sny stają się realne. Niestety: koszmary również... Kto się boi motyli, niechaj nie ogląda.

"Moje córki krowy" (2015), reż. K. Dębska


Jedyny polski w tym zestawieniu, a jednocześnie: najlepszy, taki na 9/10, i z czerwonym serduszkiem na filmwebie. Obejrzałam z prawdziwą przyjemnością, w zachwycie. Niech zarzucają, że wielki dom, drogie samochody, wydumane problemy. Dla mnie to zderzenie piękna i luksusu z koszmarem i brzydotą choroby, śmierci. Genialne zdjęcia. Pojedyncze sceny jak całe historie. Fenomenalne kreacje aktorskie, z których najwyrazistszą fantastyczna Gabriela Muskała. Do obejrzenia raz jeszcze.


1 komentarz: