wtorek, 12 lipca 2016

Czyściec niewinnych, Tylko cień, Karine Giebel


Książki, z którymi kończyłam 2015 i rozpoczęłam 2016 rok. Fantastyczne. 
Autorka, Francuzka, która zdetronizowała panującą w moim sercu Charlotte Link, Niemkę.
Znakomicie napisane thrillery, na które nie zwróciłabym uwagi: mało przyciągające okładki, raczej banalne tytuły... Ale w środku...


"Czyściec niewinnych" to zdecydowanie mój faworyt: historia bandy przestępców, którzy, szukając schronienia po dokonaniu spektakularnego skoku na bank, przypadkowo (o losie!) trafiają pod dach jeszcze większych zwyrodnialców... 
Fantastyczny pomysł, a całość napisana tak, że czytając ma się wrażenie, że to nie książka, a film. Poszczególne sceny zapadają w pamięć, brutalne, momentami tak bardzo, że zamykałam oczy. Momentami płakałam. Mój Boże. Nad opryszkami.
To trochę jak cudowny Cody McFadyen.

"Tylko cień" doczytałam 1 stycznia. Tak, też płakałam. Karine Giebel nie ma litości dla swoich bohaterów. Nie tego się spodziewałam na koniec. 
Może bardziej przewidywalna, niż 'Czyściec", ale to wciąż znakomita powieść, a inspektor Gomez i jego miłość do żony...Łał.


Absolutnie polecam. I czekam na kolejne powieści autorki - wiem, że ich sporo, oby szybko doczekały s

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz