wtorek, 12 lipca 2016

2016

Staje się już tradycją (?), że pod koniec roku robię się bardzo, bardzo sentymentalna i szukam miejsca, by dać temu upust: podsumowywać, planować, koniecznie publicznie... A zatem jestem tu znowu. Miotam się (rokrocznie) między decyzją o całkowitej zmianie adresu, między blogspotem, do którego znów (jak co roku?) przepadły hasła i prawa, a miejscem tym tutaj: więc pada na blox, oczywiście na blox. Szablon z sową, tym razem odcienie szarości i bieli. Boże, daj mi zapał, by nie był to jeden z tych słynnych u mnie szumnych wpisów: o powrocie itepe. Będzie to będzie, co poradzić. Grunt, żebym mogła od czasu do czasu "wypisać się" na brulionie i cześć.

A zatem: 2015 kończy się, zdecydowanie kończy. Był cudowny. Nie wypełniłam postanowień kulturalnych:z postanawianych 35 książek przeczytałam 8 (!) - a dziewiątą właśnie kończę i z pewnością w tym roku doczytam, z 52 filmów to może 10, ale nie odnotowywałam. No i co? No i nic! Jestem zadowolona, 2015 przyniósł mi spełnienie w innych sferach. Było dobrze.

I niech 2016 dobrym będzie. To może, na ten Nowy, po 25? 25 książek, 25 filmów? Niech będzie. Postanowione. I niech będę szczęśliwa nadal, jak dotychczas. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz