wtorek, 20 sierpnia 2013

Dotyk zła, Alex Kava




O mamo! Świetna książka! 
Nareszcie pojęłam fenomen Alex Kavy, twórczością której od lat zachwycała się moja bliska koleżanka, a wraz z nią rzesze czytelników na całym świecie.


źródło zdjęcia: http://www.harlequin.pl/autorzy/alex-kava
Ta, o przesympatycznej aparycji, lecz niepozorna przecież autorka, wykreowała postać agentki specjalnej Maggie O'Dell -  "Dotyk zła" otwiera długi cykl powieści z pogranicza kryminału i thrillera. Naturalnie każda część cyklu tworzy odrębną całość i dotyka innego zagadnienia (uściślając: innego rodzaju zabójstw i mrożących krew w żyłach okropieństw), łączy je jednak główna bohaterka, której losy będę śledzić z zapartym tchem - bo tak, chcę więcej Maggie O'Dell, i cieszę się, że  swoją - z nią - przygodę rozpoczęłam "po bożemu", czyli chronologicznie.


"Dotyk zła" to historia śledztwa prowadzonego przez prowincjonalnego, młodego i niedoświadczonego szeryfa Nicka Morelli, który korzystając z pomocy przyjezdnej agentki O'Dell, specjalistki od sporządzania psychologicznych profili przestępców, tropi seryjnego zabójcę małych chłopców. Działania mordercy do złudzenia przypominają te, jakie podejmował stracony przed trzema miesiącami inny zabójca: zwłoki dzieci z wyciętym na klatce piersiowej znakiem X porzucane są w odludnym miejscu nad rzeką. Czy pojawił się naśladowca? Bo przecież stracony wcześniej sadysta nie wstał chyba z grobu?

Sama nie wiem, co tak bardzo urzekło mnie w tej ponad 500-stronicowej powieści. Fabuła nie jest zaskakująca ani odkrywcza, zabójcę wytypujemy bardzo szybko, choć autorka stara się mieszać tropy i co jakiś czas zasiewa w nas ziarno wątpliwości. Bohaterowie są dość sztampowi, piękna ona, piękny on, wszystko wskazuje na nieodzowny w takich razach romans. Przez pierwsze 200 stron akcja toczy się dość leniwie, ale potem nie pozwala już oderwać się od książki. 

Siłą tej historii jest dla mnie język, jakim została opowiedziana - zwykły, żywy, potoczny, bez zbędnych ozdobników, bez błyskotliwych cytatów do zapamiętania, język przezroczysty, który pozwala skupić się li i jedynie na akcji. Poza tym to, co przypomina mi szalenie powieści Charlotte Link: prowadzenie narracji z różnych perspektyw, co pozwala wniknąć w umysły wielu bohaterów, w tym ofiar i mordercy, i lepiej zrozumieć kierujące nimi motywy. Rozbudowana psychologia postaci, ciekawe wątki poboczne, niezwiązane z wątkiem głównym, krótkie, liczne rozdziały, które kończą się w kulminacyjnych momentach - oto siła tej książki. A największym atutem - zakończenie, który rozbudziło we mnie apetyt na kolejną część cyklu.

Świetna, niewymagająca rozrywka i wiele emocji. Jestem na tak!

2 komentarze:

  1. zaczytana2 (Magda)22 sierpnia 2013 07:28

    Mhmmm jeszcze nie miałam z tą panią do czynienia ale chyba będę musiała się z nią zapoznać, po takiej recenzji po prostu nie mam innego wyjścia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam :) Ja nie byłam do niej przekonana, nawet nie słuchałam koleżanki, gdy piała z zachwytu nad twórczością Kavy. Ale teraz już wiem, że będzie to moja ulubiona seria, coś jak Gerritsen, tylko lżejszej wagi.

      Usuń