poniedziałek, 22 lipca 2013

Ślubna suknia, Pierre Lemaitre

 Recenzja zgłoszona do wakacyjnego konkursu dla syndykalistów na najlepszą zbrodniczą recenzję lata 2013.


Marzyłam, żeby ją wreszcie przeczytać. Po tylu pozytywnych recenzjach, które odnalazłam w książkowej blogosferze, właściwie spodziewałam  się świetnej lektury. Ale, do diaska, nie aż tak świetnej!
Ta książka po prostu uderza do głowy, już od pierwszych zdań.

Tego ranka, jak w wiele innych poranków, Sophie obudziła się z płaczem i ze ściśniętym gardłem, choć nie ma żadnego powodu, żeby się bać. W jej życiu łzy nie są niczym wyjątkowym; od kiedy straciła rozum, co noc płacze. (s.9)
Sophie to zwyczajna kobieta, paryżanka, szczęśliwa żona, żyjąca dostatnio i spokojnie u boku kochającego męża. Teściową ma może niefajną, ale z teściowymi to nihil novi przecież. Jednak od pewnego czasu w uporządkowane życie naszej bohaterki stopniowo wkrada się chaos: pozornie niewinne luki w pamięci - Sophie zapomina, gdzie zostawiła książkę, gdzie odłożyła torebkę, klucze. Nie pamięta, gdzie zaparkowała samochód. Nie stawia się na umówione spotkanie, bo nie sądziła, że to akurat dzisiaj. Zapomina o zobowiązaniach w pracy. Stopniowo przestaje ufać swoim zmysłom i popada w depresję, drżąc jednocześnie, by mąż niczego nie zauważył, nie porzucił jej, nie wysłał do szpitala na leczenie. Jednak w chwili, gdy Sophie odnajduje zwłoki małego chłopca powierzonego jej opiece, a ślady na miejscu zbrodni jednoznacznie wskazują na udział  Sophie w zabójstwie (a ona sama nie pamięta, zupełnie nie pamięta, co się stało, jak, kiedy, gdzie), decyduje się na radykalny krok: ucieczkę i zmianę tożsamości. Próbując odnaleźć się w nowej sytuacji, powtórnie - i jako ktoś zupełnie już inny, legitymujący się fałszywymi papierami - wychodzi za mąż. A wtedy przeszłość znów ją dopada - znów zaczyna się ten sam koszmar: pozornie niewinne i drobne luki w pamięci...

 Powieść jest po prostu znakomita, z tak oryginalną konstrukcją utworu jeszcze się nie spotkałam - zaskoczenie totalne, zwłaszcza sam początek - nikt mnie nie uprzedził, że wpada się w tę opowieść jak przysłowiowa śliwka wpada w kompot, w samo centrum wydarzeń, w pewien myślowy chaos, który wydaje się nie do ogarnięcia. Do tego ten język, prosty przecież, lekki i gładki w odbiorze, a jednak miejscami ocierający się niemal o poezję. A sama historia? Niebanalna, trzymająca w nieustannym napięciu, porywająca, szalenie klimatyczna - wraz z bohaterami popadamy w stany niemal paranoiczne, w obłęd, po prostu w obłęd.

To doskonały thriller psychologiczny, z co prawda trudnym, chaotycznym, przedziwnym początkiem, ale mniej więcej od połowy (a w moim przypadku: dużo wcześniej) książki nie sposób odłożyć. Znakomita i zaskakująca.

4 komentarze:

  1. o jeju, już dodaję do książek, które muszę przeczytać w najbliższym czasie. Brzmi świetnie, a Twoja recenzja zachęciła mnie do niej bardzo :)

    zapraszam do siebie, nagrywam recenzje w formie youtubowej, może Cię zainteresuje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. zaczytana2 (Magda)29 lipca 2013 01:41

    Już zapisuję na listę książek do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze :) Nie powinnaś się rozczarować :)

      Usuń