czwartek, 20 czerwca 2013

Trucicielka, Peter Robinson




Niepozorna okładka, niewyszukany tytuł, a jednak warto, stanowczo warto. Nastawiona na zupełnie przeciętny kryminał, taki do połknięcia w trzy wieczory i do szybkiego zapomnienia, nastawiona na lekturę lekką i niewymagającą - nie spodziewałam się czegoś takiego: leniwego, niespiesznego rytmu tej powieści, dokładnych, drobiazgowych niemal opisów, ciekawie zarysowanych postaci i intrygującej fabuły. Nie przywykłam do tak subtelnie napisanych kryminałów - to wręcz książka obyczajowa, z kryminalnym wątkiem, której akcja początkowo toczy się niespiesznie, by nabrać tempa w drugiej części - ale to wciąż leniwy, delikatny rytm - odskocznia od współczesnych trendów, gdzie krew leje się strumieniami, a zwrot akcji goni zwrot akcji.

Przyznam, że zainspirowała mnie ta lektura, podczytywana na co nudniejszych wykładach na podyplomówce. Taki piękny, subtelny język, taka historia... Rozmarzyłam się, że może ja też kiedyś coś napiszę, koniecznie tak ładnie, bez dominującej dziś nowomowy, przełamywania, mieszania stylów i formy. Ach... 
No i uwielbiam też motyw starego domu o tajemniczej historii - ten z "Trucicielki" opisany został tak drobiazgowo i wyczerpująco, że czułam się, jakbym już w nim gościła. Mmm, lubię to :)

Nie będę zdradzała zbyt wiele z treści, poza ogólnikami - takie historie najlepiej poznawać samemu, wgryzać się w tę subtelną opowieść i rozwiązywać zagadkę wraz z głównym bohaterem, zdobywcą Oscara w kategorii "muzyka filmowa", który po śmierci żony opuszcza Stany i wraca na stare śmieci, do Anglii, gdzie nabywa stary dom na odludziu w hrabstwie Yorkshire, by w samotności skupić się na spełnieniu swojego marzenia: skomponowaniu sonaty. Jednak upragnionego spokoju nie dane mu będzie zaznać - gdy Chris Lowndes poznaje mroczną historię dawnych właścicieli posiadłości, zaintrygowany próbuje rozwikłać zagadkę: czy w latach 50-tych Grace Fox zabiła swojego męża - lekarza i czy słusznie została skazana i powieszona? Ta sprawa zawładnie myślami Chrisa, a Grace Fox stanie się jego obsesją.

Bardzo pięknie napisana, w leniwym tempie opowieść, a jednak intrygująca i zaskakująca. Opowieść o stracie, o samotności, o miłości, o duchach, o wojennych koszmarach. 
Niepozorna okładka, niewyszukany tytuł, a jednak warto, stanowczo warto.


1 komentarz:

  1. zaczytana2 (Magda)21 czerwca 2013 00:51

    Witaj po przerwie :D
    Moja przyjaciółka zaraziła mnie miłością do książek w których są stare domostwa i zagadka do wyjaśnienia (nie koniecznie rodzinna). urzekł mnie ostatni akapit który napisałaś :)
    Jak zwykle bardzo dobta recenzja :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń