piątek, 22 lutego 2013

Wieści z placu boju plus trzy filmowe polecanki

Jestem, jestem.

W czytaniu wciąż  "Jeździec miedziany", do końca zostało mi 200 stron, więc liczę, że już z górki. Żeby jeszcze wieczory zechciały być dłuższe, a mąż bardziej cierpliwy ;)  Oblężenie Leningradu rzeczywiście bardzo obrazowe, ten głód, głód nie do zaspokojenia, zrywanie tapet w celu konsumpcji, smażenie wodnistych placków z resztek mąki, garść fasoli zjadana pospiesznie, w ukryciu. O tak, to się czyta, zwłaszcza przy talerzu sałatki z tuńczykiem i kubku herbaty. Aktualnie jestem już po pierwszych łóżkowych wygibasach pary głównych bohaterów - równie obrazowych, ale przecież nie wstrętnych. Co tu dużo gadać, przegrywam tę bitwę: "Jeździec miedziany" wciągnął mnie i pochłonął, mimo mojego początkowego oporu.

Przegrywam też z chorobą: przeziębione zatoki. Pęka mi głowa, uszy bolą, gardło męczy. Cholinex, Ibuprom zatoki, polopiryna s, syrop rubital forte, herbatki z miodem i cytryną, kuracja na własną rękę, na razie nieskuteczna. Córcia walczy z zębami, synek z katarem, a mąż z nami wszystkimi. 

I powrót na studia, już dzisiaj pierwsze zajęcia do 20:15, początek II semestru. Jutro w szkolnej ławie spędzę cały dzień. 12 godzin. Zabieram "Jeźdźca", oczywiście. I usiądę gdzieś z tyłu, oczywiście.

Żeby nie było zastoju i zbyt długiego milczenia, spieszę z polecankami, tym razem filmowymi.

Po pierwsze, "Drogówka". 
 Obejrzana na srebrnym ekranie. Uwielbiamy z mężem stylistykę Smarzowskiego, więc wybór tytułu na walentynkowy wieczór był prosty, choć przecież nieoczywisty. "Drogówka" to mocny film - nareszcie, po słabszej "Róży", dzieło na miarę "Domu złego". Podobał się nam obojgu, na filmwebie w naszej ocenie 10/10 + serduszko, że niby ulubiony. Mocna kryminalna historia, korupcja, seks i wóda, środowisko gliniarzy i tajemnicze morderstwo. Bartłomieja Topę już okrzyknęłam swym ulubionym polskim aktorem. Świetne kreacje, znakomita obsada, mocna puenta. Znakomity film, co tu dużo mówić.

Po drugie, "Dom snów". 
Cudowny. Dokładnie taki thriller, jakie lubię. W swoim życiu (o czym niejednokrotnie na tym blogu wspominałam) obejrzałam już tyle horrorów i thrillerów, że naprawdę ciężko mnie czymś zaskoczyć. Ale udało się. Jestem tak samo zachwycona jak niegdyś "Wyspą tajemnic" z Leo DiCaprio. Piękna Rachel Weisz, którą poznałam dzięki "Agorze". Świetny Daniel Craig. Znakomita fabuła. Oglądając, byłam jeszcze w ciąży, więc nie wiem, czy to hormony, czy to naprawdę aż tak poruszający obraz - ale przepłakałam ostatnie pół godziny. Wyłam jak bóbr - ostatni raz tak płakałam oglądając przed laty "Zieloną milę" w kinie. Świetny film, polecam. Ja z pewnością obejrzę go jeszcze raz.

No i po trzecie, "Dom w głębi lasu".   
Jako stara wyjadaczka kina grozy, nie mogłam się doczekać aż "Dom w głębi lasu" wyjdzie wreszcie na dvd.   No, ale tego się nie spodziewałam. Byłam w szoku. Oceny na filmwebie od 0 na 10 do 10 na 10: taka rozpiętość. Ci, którzy nastawiali się na doskonały horror (bo świetny, obiecujący trailer był) - poczuli się oszukani. Teoretycznie ja też powinnam, bo też nastawiona na prawdziwy film grozy byłam, ale nie. To zadziwiające kino, to groteska - czegoś takiego jeszcze nie widziałam. Groteska filmowa, ale nie prześmiewcza jak seria "Strasznych filmów" (którą, nota bene, uwielbiam), ale groteska niemal na poważnie. Po obejrzeniu zakończenia pierwszą moją myślą było stwierdzenie: ":ale durne". Lecz zaraz potem: "i genialne". Czy potrzeba lepszej rekomendacji? 

A teraz mam straszliwą ochotę na "Syberiadę polską", której zapowiedź widziałam w kinie i która od razu przywiodła mi na myśl zachwycające "Zniwo gniewu", ale prędzej przeczytam niż wybiorę się do kina - bo z dwójką dzieci i trawiona chorobą - no, nie dam rady, przypuszczam. A książka na allegro jest, i kilka ciekawych recenzji już przeczytałam. I jeszcze "Być jak Kazimierz Deyna" mnie intryguje, i "Baczyński", bo Mozila utwór promujący ów film naprawdę zacny.
Tyle bym chciała: i obejrzeć, i przeczytać, ale czas, że też tak pędzi...

2 komentarze:

  1. Widzę, że spodoba mi się tutaj :) Książkowo i filmowo ... Zapowiada się ciekawie.
    Thriilerów nie cierpię - nie lubię się bać :/ Dlatego nie wypowiem się nie temat opisanych przez Ciebie filmów.
    "Pieśń o szczęściu" w wykonaniu Czesława Mozila i Meli Koteluk przyprawia mnie o ciary ^^ i również kusi kinowo ... Ich głosy idealnie pasują mi do przepięknych słów Baczyńskiego.
    Życzę zdrowia i szybkiego końca ząbkowania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. zaczytana2 (Magda)27 lutego 2013 01:14

    Cieszę się że wciągnął Cię Jeździec :) bo tak jak wcześniej pisałam nie powalił mnie na kolana(z perspektywy czasu) ale bardzo dobrze go wspominam ( a w tamtym czasie nawet z entuzjazmem go czytałam).

    Co do filmów to widziałam z wymienionych przez Ciebie Dom zły i Róże ale w odróżnieniu od Ciebie Róża bardziej mi się podobała niż Dom zły.
    Ja nie przepadam za horrorami i thillerami i rzadko je oglądam ale ostatnio oglądałam całkiem fajny (klimatyczny) film pt: Kobieta w czerni. Pominę tylko milczeniem drewnianą grę głównego bohatera (Daniel Radcliffe)

    OdpowiedzUsuń