poniedziałek, 21 stycznia 2013

Re

Więc reaktywujmy, bo czytam. Bo moja córka 30 stycznia skończy 3 miesiące. Bo regularnie błądzę po książkowych blogach i korci, znów korci, by dzielić się wrażeniami, opowiadać, opisywać, dyskutować. Bo między ciągłym, niekończącym się praniem, prasowaniem, gotowaniem, wycieraniem kurzu, przewijaniem i zabawianiem chciałabym wreszcie znaleźć ujście dla doznań duchowych. Mało teraz oglądam, ale na czytanie nadal znajduję czas - i na lekturę poświęcam każdą luźną chwilę. Może nie tak szybko i intensywnie jak niegdyś - ale czytam, i wciąż potrafię się w książkach zatracić.
Brawo, Aerien. Brawo.

...

Nie byłam skrupulatna i nie odnotowywałam przeczytanych tytułów w 2012 - moje postanowienie to zrobić dokładną listę, odtworzyć w pamięci i opublikować, by nie uległy zapomnieniu. Ale już teraz z całą stanowczością napisać mogę, że książką roku 2012 została dla mnie powieść Ann Marie-MacDonald "Zapach cedru".

...


W styczniu 2013 przeczytałam jak dotąd "Ciemno, prawie noc" Joanny Bator (niezwykła!) oraz "Ostatni ślad" Charlotte Link, który tak zaostrzył mój apetyt na powrót do książek tej autorki (bez wahania napiszę: ulubionej), że aktualnie pochłaniam jej najnowszą powieść "Obserwator". I z pewnością chciałabym wkrótce poświęcić Charlotte Link osobny wpis, pełen piania z zachwytu nad jej twórczością. I z pewnym odkryciem, którego ku swemu zdumieniu i wielkiej radości dokonałam czytając "Obserwatora".


...

Stale poszerzam na blogu swoją linkarnię (do wszystkich zaglądam z zachwytem i entuzjazmem), a do aktualnie najczęściej odwiedzanych przeze mnie blogów i tych, które przyczyniły się najbardziej do mojego pomysłu na reaktywację wirtualnego zeszytu należą teraz: marpil  (nic nowego, bo jej pisanie zachwyca mnie od lat), evita (bo czyta tak dużo i tak dobrze pisze!) i Karolka (bo jest inspirująca i przesympatycznie recenzuje książki, bo uwielbia - jak ja - Charlotte Link). Nieustannie wyglądam powrotu Nety (czyż nie jest to motywujące, kochana, tak wywołaną zostać do tablicy?). 

...

Tyle mnie tu nie było, tyle chcę opowiedzieć, tylko... od czego zacząć?

13 komentarzy:

  1. Jedni decydują o powrotach, inni o zwinięciu kramiku. W skrócie - ruch w interesie musi być :P Czekam na wpisy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hehe no dokładnie, trochę równowagi w przyrodzie być musi ;) Witaj Bazylu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Na razie daję tylko znak, że jestem i uprawiam u Ciebie podglądanie z podczytywaniem.

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się Melenko :) I vice versa :)

      Usuń
  4. zaczytana2 (Magda)22 stycznia 2013 02:35

    Nareszcie się doczekałam twojego powrotu :D. Co jakiś czas zerkałam do Ciebie z nadzieją.... i się doczekałam. Mam nadzieję, że na następny wpis będziemy czekać krócej :). GRATULUJĘ córeczki :).

    P.S. Co do Nety mogę podpisać się pod petycją o jej powrót... Neto tęsknimy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Zwłaszcza za Twoją obecność, która jest dla mnie szalenie motywująca, to muszę przyznać ;) Cieszę się, że zaglądasz. I że wspierasz mnie w walce o powrót Nety na blogowe łono ;) Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  5. Witaj z powrotem! Gratuluję dzięcięcia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow! Gratuluję córeczki! Jestem pełna podziwu, że masz czas na książki! Czekam na kolejny wpis.
    Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) A czas na książki jest zawsze tak naprawdę, i nie ma żadnych usprawiedliwień - moim zdaniem chcieć to móc :) Również pozdrawiam :*

      Usuń
  7. aerien - zaczerwieniłam się z radości :-) Ty wiesz, że ja czekałam na Ciebie :-) I wiesz, że damy radę wciąż zachłystywać się pięknem słowa pisanego - ja i Ty i Nasze córcie prawie rówieśnice :-)
    Dobrze, że jesteś znów :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń