czwartek, 24 stycznia 2013

Przerwane milczenie, Charlotte Link

Na początku był "Dom sióstr" (który do dziś wspominam jako jedną z najulubieńszych książek), zaraz potem "Echo winy"(napisane w zupełnie innym stylu, lecz wciąż zdumiewająco świetne), nieco później "Czas burz" (genialna saga, na wzór "Domu sióstr", porywająca i niestety do dziś nie wznowiona i nie do zdobycia). 
W 2010 roku na fali zachwytu twórczością Charlotte Link nabyłam "Przerwane milczenie" i "Ostatni ślad":

I tak czekały na półce.
Ponad dwa lata. Aż wreszcie zatęskniłam. Aż (niemal jednocześnie, niemal cudownym zrządzeniem losu)  natrafiłam na Karolkę, która tak napisała o "Drugim dziecku" Charlotte Link (o tutaj) , że momentalnie sięgnęłam po zalegające na regale powieści tej autorki. Wyboru dużego nie miałam. Padło na "Przerwane milczenie".
  


Będę szczera: było to moje drugie podejście do tej książki. Już kiedyś (ale kiedy - nie pomnę) zdobyłam się na to, by zdjąć ją z półki, już nawet pierwszych 30-50 stron przeczytałam, ale nie był to najwyraźniej dobry dzień na Charlotte Link. Odłożyłam. Myślę, że nawet znudzona - odłożyłam.
Ale teraz... teraz dałam się porwać. Chociaż porwać, to za dużo i za mocno powiedziane. Raczej... uległam czarowi tej niespiesznej opowieści, bo według mnie "Przerwane milczenie" to najbardziej statyczna powieść Link ze wszystkich dotąd przeze mnie przeczytanych.

A zatem Stanbury. Idylliczna maleńka wioska gdzieś w Anglii, niedaleko Haworth, rodzinnej miejscowości sióstr Bronte. Stanbury wiosną, gdy rozkwitają żonkile i zielenieją drzewa. Łąki i doliny, cisza i spokój. Ferie wielkanocne, które jak zawsze spędzają razem trzej przyjaciele z lat młodzieńczych wraz z rodzinami. Właścicielką posiadłości w Stanbury jest Patricia, apodyktyczna perfekcjonistka, która na ferie przyjechała z mężem i dwiema córeczkami, a wśród ich gości znalazł się jak zawsze Tom - psycholog wraz z żoną: otyłą i przeważnie w depresyjnym nastroju Evelin, a także naukowiec Aleksander wraz z córką Ricardą z pierwszego małżeństwa i świeżo poślubioną młodą żoną: Jessicą. Hermetyczne środowisko, którego dojrzewająca, zbuntowana nastolatka Ricarda nie znosi, i w którym nie potrafi się odnaleźć nowa w tej grupie Jessica. Ich pozorny spokój (gdyż wewnątrz grupy stale dochodzi do spięć i nieustannie iskrzy) zakłóca przyjazd niejakiego Philipa Bowena, który podaje się za krewnego Patricii i rości sobie prawo do posiadłości Stanbury.
Ale to nie wszystko: w Stanbury dochodzi do makabrycznej zbrodni. Co się właściwie stało i kto jest sprawcą? Hmm. Charlotte Link jak zwykle wodzi czytelnika za nos i myli tropy.

Tym, co najbardziej cenię w powieściach tej autorki nie jest z pewnością wątek kryminalny - i ci, którzy spodziewają się mega adrenaliny mogą spokojnie odpuścić sobie lekturę. Owszem, mylenie tropów, żmudne dochodzenie - wszystko to jest ekscytujące, ale jednak nie najważniejsze. Powieści Link, w tym "Przerwane milczenie" to raczej książki obyczajowo- psychologiczne z wątkiem kryminalnym. Urzeka mnie sposób, w jaki Niemka opisuje Anglię - przeczytałam gdzieś, że Charlotte Link jest bardziej brytyjska od wielu brytyjskich pisarek. Urzeka mnie klimat jej powieści, niby spokojny, a jednak tak bardzo niepokojący. A przede wszystkim: rys psychologiczny opisywanych przez nią postaci. Tutaj każdy bohater ma prawo głosu, ma prawo do swojej własnej historii, opowiadanej z wielu perspektyw, dzięki czemu poznajemy motywy działania wszystkich postaci przewijających się przez powieść. Mimo wielości bohaterów, Charlotte Link pochyla się czule nad każdym, a my decydujemy, kogo lubić, komu zaufać, kogo podejrzewać. I nie zawsze nasze wybory są słuszne.

"Przerwane milczenie" to dobra książka, lecz, trzeba przyznać, nie wstrząsająco dobra - nie polecałabym nikomu na początek znajomości z Charlotte Link, to rzecz raczej dla amatorów jej pisania. Chociaż ostatnie rozdziały pochłania się jednym tchem (bo kto zabił? kto zabił?), to jednak jest to, jak już wspomniałam, niespieszna i statyczna opowieść. Nieobiektywnie, jako fanka twórczości Link - polecam wszystkim.

Mnie nie udało się odgadnąć kim jest morderca.
A czy uda się Wam?

6 komentarzy:

  1. zaczytana2 (Magda)25 stycznia 2013 03:10

    Normalnie czuję się rozpieszczana :D...... dwa wpisy w jednym tygodniu :).
    Czytałam (mam na półce) tylko „Dom sióstr” i bardzo mi się podobał, jak tylko będę miała jakieś wolne środki finansowe to na pewno zakupie jeszcze kilka książek tej autorki.

    P.S. Zazdroszczę stosiku ;), na samej górze masz „Królową słodyczy” (czytałam, a ty?). Przyznam się, że kupiłam ją dla okładki (niestety mam paskudny zwyczaj że nieraz nie znam autora ale tak mnie zauroczy okładka że książkę muszę mieć nie wiedząc co jest w środku).

    OdpowiedzUsuń
  2. Hehe Madziu, to niestety ostanie dwa wpisy w tym tygodniu, bo dzisiaj cały dzień na studiach - zjazd od 9 do 19. A w niedzielę czas dla męża i dzieci, bo wszyscy w domu :) Ale wrócę ;)
    ...
    Tak, czytałam "Królową słodyczy", ale chyba miałam zbyt wygórowane oczekiwania i podobała się średnio. Czytała się sama, bo lekka i przyjemna, ale poczułam się rozczarowana jednak.
    ...
    A Charlotte oczywiście polecam, spodoba się, jeśli mamy podobne gusta - a chyba mamy? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zaczytana2 (Magda)26 stycznia 2013 10:34

      Czyli niedługo sesja się zaczyna? Co do Królowej słodyczy to miałam identyczne odczucia co ty (tylko nie chciałam wcześniej piasć bo bałam się aby Cię nie zniechęcić gdybyś jednak jeszcze nie czytała). Chyba już za stara jestem (kilka lat temu zaczął zmieniać gust czytelniczy, do tego stopnia że na allegro pozbyłam się prawie wszystkich swoich romamsowych czy "lekkich" książek a było tego z 300sztuk hihihi). Teraz kończe trylogię Cukiernia pod amorem (jak nie czytałaś to polecam). Mam za to problem co potem zacząć czytać bo kuszą mnie z półki "Dziewczyna z zapałkami" A. Janko, "Błogosławieni, którzy robią ser" S.K. Lynch, "Przedostatnie marzenie" A. Becerra czy "Hakawati. Mistrz opowieści" R. Alameddine a może zdecyduję się na jaką inną... Mòj kolejny paskudny zwyczaj, to kupowanie książek które potem latami leżą na półkach bo nie nadążam ich czytać. Hihihi ale się rozpisałam, mam nadzieję że nie usnęłaś czytając to :-)

      Usuń
    2. Czy usnęłam? Nie żartuj! :D Uwielbiam, jak ktoś rozpisuje się o książkach :) Co do "Cukierni", to trafiłaś w sedno, bo pod koniec 2012 roku przeczytałam dwie pierwsze części i już dojrzewa we mnie notka o nich, pełna pozytywów :)
      Z wymienionych przez Ciebie przeczytałam tylko powieść Anny Janko - absolutnie niezwykła wg mnie - gdzieś na blogu jest już moja recenzja :)
      Ja też chomikuję książki, a potem i tak zawsze mam ochotę akurat na tą, której nie mam na półce ;)
      Co do sesji, to nie - to podyplomówka, właśnie wczoraj skończyłam I semestr i teraz mam 4 tyg przerwy :) Ale jeszcze kilka dni praktyk mi zostało.
      Serdeczności :*

      Usuń
  3. zaczytana2 (Magda)28 stycznia 2013 07:58

    Dzisiaj zamiast pracować pół dnia siedziałam na twoim blogu i go jeszcze raz przeglądałam hihihi. To są książki które kupiłam inspirowana twoimi notkami: Przypomnij sobie, Zupa z granatów, Woda różana i chleb na sodzie, Kieszonkowy atlas kobiet, Firmin, Dziewczyna z zapałkami, Eve Green, Deszczowa noc, To oślepiające, nieobecne światło, Póki rekin śpi, Ból kamieni.

    Doszłam do wniosku, że tak jak napisałaś mamy podobne gusta. Zgadzam się z Tobą w 100% co do Drogi (i książka i film rewelacja), Domu sióstr, Chłopca w pasiastej piżamie. Niestety nie mamy podobnych odczuć co do Deszczowa noc (zawiodła moje oczekiwania, może z Bez mojej zgody lepiej pójdzie i przekonam się do tej autorki), Szkarłatny płatek i biały (dostałam ją od mojej najlepszej przyjaciółki, która była nią zachwycona) ale nie zmęczyła ta książka, niby ciekawa historia ale nie wiem czemu opornie mi szło jej czytanie :(
    Miłego popołudnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetne książki kupiłaś :) A przeczytałaś już wszystkie? I co czytasz teraz, zdecydowałaś się już? :)
      Dziękuję, że poświęciłaś czas - tutaj, dla mnie i u mnie i na mnie :) Szkoda, że powieść Fabera (zapytaj mnie o aktualnie ulubioną książkę - wymienię właśnie tą) nie przypadła Ci do gustu, dla mnie to literacki fenomen. I czytałam ją w cudownych warunkach, latem :)No ale - byłoby za nudno, gdybyśmy zgadzały się we wszystkim ;) Picoult mnie wówczas zachwyciła, i choć kilka jej tytułów mam już za sobą, to właśnie tę wspominam najcieplej :) Ciekawa jestem Twoich wrażeń po książkach Charlotte Link, które tutaj masowo zachwalam - sięgnij po którąś koniecznie, po "Ostatni ślad" albo "Obserwatora". Pozdrawiam :)

      Usuń