poniedziałek, 11 czerwca 2012

Tak po prostu, samo z siebie, słońce toczy się po niebie *

Wszystko takie świeże, nowe i pierwsze, prawie jak w tej piosence o dmuchawcach. Aż strach pisać, by tej czystości nie pokalać. Nigdy nie wiedziałam i nie wiem do dziś, jak powinien wyglądać taki prawdziwy pierwszy post; wszelakie początki i wstępy zdecydowanie nie są moją mocną stroną.
Miejmy to za sobą.

Przenosiny z bloxa odbyły się tak jak zaplanowałam: bez rozgłosu, i z całym piśmiennym dobytkiem: na nowym i nieznanym są ze mną wszystkie dotychczas napisane posty i recenzje, wszystkie dotąd opublikowane zdjęcia, wszystko to, czego nie chciałam stracić.

Uprzedzam lojalnie, że substytut zeszytu od dzisiaj zmienia swój profil: z bloga stricte książkowego, na blog lajfstajlowy, z naciskiem na literaturę, rzecz jasna, na kino, rzecz jasna, i prasę, ale też wszystko inne, bo u mnie już wszystko inaczej. Dużo dużo zmian. 

 Nowe dziecko w drodze


  Nowa figura


Nowy regał


 Nowa lektura do poduszki 


I nowy, rzecz jasna, blog.
Niniejszym oficjalnie otwieram.
Przewiduję jeszcze kilka drobnych zmian graficzno-technicznych, jeszcze kilka starych-nowych linków, a poza tym, to już prawie, jak u siebie :)
Witam :)

* w tytule fragment piosenki Indios Bravos Wu-Wei , bardzo zacny i godny polecenia kawałek.

13 komentarzy:

  1. Witam :) ale się ucieszyłam że jednak wróciłaś do pisania w necie. Twój stary blog przeczytałam od deski do deski i co jakiś czas zaglądałam z nadzieją... I się doczekałam :D. Ale dzięki Tobie mam miły poniedziałek. Moje gratulacje z powiększenia się rodziny :). Twój synek już wie czy będzie miał braciszka czy siostrzyczkę? Pozdrawiam i z niecierpliwoscią czekam na następny wpis.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki i za pochlebne słowa, i za gratulacje :) Co do płci malucha, to na razie przemilczę, bo nie jest znana w 100%

      Usuń
  2. P.S. Co do Mężczyźni, którzy... pierwsze 150-180 stron mnie potwornie wynudziło i miałam wielką ochotę rzucić książkę w kąt ale stwierdziłam że skoro tylu osobą się podobała to musi w niej coś być i nagle w pewnym momęcie ( nie wiem kiedy) wsiąkłam na dobre :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, w pewnym momencie książka rzeczywiście pochłania. Ale mnie nie zachwyciła jednak. Czy spisujesz swoje wrażenia po lekturach gdzieś w sieci?

      Usuń
    2. Nie mam talentu do pisania o książkach ani zdolności więc nie torturuję innych swoimi przemyślenimi. Ale za to lubie oglądać i czytać blogi innych :) a nieraz na nich naskrobać jakiś komentarz

      Usuń
    3. Cieszę się w takim razie, że do mnie zaglądasz i zostawiasz ślad :) Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Widzę dużo zmian się szykuje :)
    Twoja lektura do poduszki była moją lekturą wakacyjną ;)
    Od Larssona zaczęłam czytać skandynawskie kryminały i wsiąkłam na dobre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja od Mankella, ale jednak Skandynawia średnio mnie pasjonuje, bo Theorin ze swoim "Zmierzchem" też mnie nie zachwycił. Może nie tyle Skandynawia, co po prostu styl pisania Skandynawów.

      Usuń
  4. Gratulacje i powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję :) Brzuszek prezentuje się bardzo ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ach...!
    Wszystko takie nowe, świeże i pierwsze. I piękne! A obrazek w nagłówku... ymm, nic tylko się rozpłynąć :)
    Sprawiasz, że i mnie kusi powrót i nowa mobilizacja. Ale na razie poczekam aż mnie zmobilizujesz mocniej ;) Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  7. Tych dwóch kresek wypatruję już od jakiegoś czasu :):) To wspaniały widok.

    OdpowiedzUsuń