środa, 16 czerwca 2010

Zdążyć przed zmrokiem, Tana French




Fantastyczna! Soczysta, barwna, świetnie napisana! Czyta się toto jak gotowy scenariusz filmowy (hmm, chyba nie bez znaczenia jest fakt, że autorka, Tana French, jest najprawdziwszą aktorką). Czyta się, oj, czyta. Rzecz pochłonęła mnie bez reszty już od pierwszych ślicznych-fantastycznych zdań:

"Wyobraźcie sobie lato prosto z planu filmowego o dojrzewających nastolatkach w małym miasteczku z lat pięćdziesiątych (...), to lato pełną gębą, ekstrawaganckie w gorącym, czystym, jedwabistym błękicie. Eksploduje na języku i smakuje przeżutymi źdźbłami trawy, potem, herbatnikami z masłem, które przecieka przez dziurki, i czerwoną oranżadą ze wstrząśniętej butelki, konsumowanymi w domku na drzewie. Smaga twarz wiatrem podczas jazdy rowerem, jest biedronką maszerującą po ramieniu, z każdym oddechem pakuje do ust zapach skoszonej trawy, wydyma bieliznę wiszącą na sznurach, dzwoni i tryska nawoływaniem ptaków, bzyczeniem pszczół, szelestem liści, dźwiękami uderzeń piłki i monotonnym recytowaniem podczas skakania przez skakankę: Raz! Dwa! Trzy! To lato nigdy się nie skończy. Każdego dnia zaczyna się od melodyjki samochodu z lodami i pukania najlepszego przyjaciela do drzwi, kończy się długo i powoli zapadającym zmierzchem i sylwetką matki, wołającej do domu, gdy nietoperze przenikliwie piszczą wśród czarnych koron drzew. To lato wystrojone i w pełnej krasie". *

Cudne, prawdaż? A uwierzcie mi: dalej jest tylko lepiej. "Zdążyć przed zmrokiem" do pewnego stopnia przypomina mi klimat "Eve Green" Susan Fletcher, która tak bardzo oczarowała mnie w zeszłym roku (zobacz). Pierwszoosobowa narracja, wątek kryminalny, częste retrospekcje, wspomnienia z dzieciństwa głównych bohaterów, czuły język i fantastyczny warsztat pisarski. Och, musicie sprawdzić to sami. Świetna lektura!

Narratorem w "Zdążyć przed zmrokiem" jest detektyw wydziału zabójstw, Rob Ryan. Wraz ze swoją partnerką, Cassie Maddox, prowadzi dochodzenie w sprawie tajemniczego zabójstwa dwunastoletniej Katy Devlin. To trudna i niezwykle ważna sprawa, zwłaszcza dla detektywa Ryana, któremu miejsce i okoliczności morderstwa przypominają o innym wydarzeniu, wydarzeniu sprzed lat dwudziestu, którego był uczestnikiem i jedynym świadkiem. Jako dwunastolatek Adam Ryan (tak, najpierw Adam - po latach zmienił imię na Rob) wraz z dwójką przyjaciół zaginął w lesie przylegającym do miasteczka Knocknaree. Tylko jego udało się odnaleźć (po przyjaciołach słuch zaginął; żadnych śladów, tropów, zwłok - nic, sprawa nigdy nie została rozwiązana) - był wówczas w stanie ekstremalnego szoku, a na nogach miał zaplamione cudzą krwią tenisówki. Tragiczne doświadczenie zresetowało mu pamięć. Teraz, podczas badania sprawy Katy Devlin, detektyw próbuje wrócić do zapomnianych wydarzeń i, być może, rozwiązać starą sprawę. Zwłaszcza, że stara dziwnie przypomina aktualną....

Powieść jest niczym innym jak rekonstrukcją przebiegu śledztwa (to z kolei nasuwa mi myśl o Mankellu): żmudne przepytywanie świadków, trudność związana z wytypowaniem podejrzanego, jeżdżenie z miejsca na miejsce, sekcja zwłok, wielogodzinne badanie dowodów i sporządzanie raportów... A w międzyczasie: rozterki duchowe detektywa Ryana, jego powolne zapadanie się w sobie, pogrążanie w pracy i alkoholu, gdy przeszłość, ta, od której uciekał, znów upomina się o jego uwagę.

Po raz pierwszy przeczytałam o tej książce u dededan. Jej recenzja tak mocno mną zawładnęła (ach, wodząca na pokuszenie moc blogów książkowych!), że tydzień później kupiłam swój egzemplarz (31 lipca 2009 - wiem, bo w książce znalazłam stary paragon, który służył mi teraz jako zakładka). Długo czekała na swoją kolej Tana French, za długo. Cieszę się, że nareszcie przeczytałam. Bawiłam się przednio. Emocjonujący kryminał z podbudową psychologiczną. Sięgnijcie. I niech Was nie zraża drobny maczek na 492 śnieżnobiałych stronach - ta niedogodność przestaje przeszkadzać po pierwszym zdaniu.

A kolejna powieść Tany French "Lustrzane odbicie" to ponoć jeszcze w tym roku, a główną bohaterką będzie partnerka detektywa Ryana - detektyw Cassie. Nie mogę się doczekać.

* Tana French, Zdążyć przed zmrokiem, przeł. Joanna Warchoł, wyd. Albatros, Warszawa 2009, s. 11

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz