piątek, 3 lipca 2009

Wyznania i wyzwania

Tak bardzo ostatnio nie piszę, więc przede wszystkim: kajam się, kajam za to wakacyjne rozleniwienie, za to okropne nicniepisanie.
Jest niesłychanie, niewiarygodnie ciepło. Biegamy z Bubusiem po trawie, objadamy lodami, opalamy nogi,  przez okno obserwujemy cowieczorne burze. Od tygodnia hoduję w brzuchu niezliczone motyle, pozostając w stanie obezwładniającego zauroczenia. Jest tak ciepło, z włosów wyczesuję słońce, dokarmiam kaczki w rozgrzanych stawach. Trwa fantastyczny lipiec. A urlop wciąż przede mną.
A książki? Dziękuję, czytam. Kilkanaście stron dziennie, naprawdę niewiele i tylko w chłodniejszych, późnonocnych chwilach, ale czytam. I jeszcze: kupuję, wypożyczam, gromadzę. I jeszcze: z entuzjazmem przyłączam się do czytelniczych wyzwań. Do obu.
         
Mój absolutnie subiektywny wybór wyzwaniowych lektur:
1) CZERWONY: Michael Faber "Szkarłatny płatek i biały" (ostatnio przytargałam z biblioteki w przeczuciu, że będę się zachwycać, bo czytałam pochlebne receznzje, a pierwsze zdania tej ponad 800-stronicowej powieści podziałały na mnie elektryzująco)
2) ZIELONY: Susan Fletcher "Eve Green" (przekonała mnie pewna entuzjastyczna recenzja, po której i tak planowałam zakup tej książki)
3) SREBRNY: Jojo Moyes "Srebrna zatoka" (bo mam ochotę na coś obyczajowego, odprężającego i tu i ówdzie zachwalanego)
To taka moja pierwsza wyzwaniowa trójca, natomiast może się zdarzyć (i zapewne zdarzy), że zechcę przeczytać kilka innych kolorowych tytułów. Na przykład ... "Złoty notes" Doris Lessing, którego premiera zapowiadana jest na sierpień. Albo "Smażone zielone pomidory" Fannie Flagg, które stoją na półce, na wyciągnięcie ręki.
W każdym razie: kolorowe czytanie zapowiada się fantastycznie.
1) MAROKO: Tahar Ben Jelloun "To oślepiające, nieobecne światło" ( po prostu: od dłuższego czasu pragnę przeczytać)
2) AFGANISTAN: Khaled Hosseini "Chłopiec z latawcem" (mam na półce, nareszcie przeczytam)
3) ? czyli podróż-niespodzianka. Być może Egipt i Ahdaf Soueif "Mapa miłości", być może Australia i Joan Lindsay "Piknik pod wiszącą skałą". Nie wiem, nie wiem,  poszperam w bibliotece i zadeklaruję się ostatecznie. W każdym razie: dwie wyżej wymienione pozycje przeczytam na pewno, bo bardzo chcę.
To a' propos wyzwań, wszystkich niezdecyzowanych: zachęcam do udziału, a  Padmie dziękuję za organizację.
Tymczasem, oprócz szaleństwa wyzwaniowego, trwa na bloxach i blogach czytelniczy łańcuszek. Chętnie wezmę w nim udział, bo raz, że zaproszonam dwukrotnie (mary i dededan, dzięki dziewczyny), a dwa, że to mój pierwszy blogowy łańcuszek. Ale o tym: jutro :) .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz