sobota, 12 grudnia 2009

Siedem kolorów tęczy, Monika Sawicka




"ja przepraszam państwa najmocniej
za zgrzytanie zębami" [1]

Ha! No to mam za swoje! Połasiłam się na egzemplarz recenzencki zaproponowany mi przez Wydawnictwo Magia Słów i teraz nie mam wyjścia: muszę napisać, choćby w kilku zdaniach, o powieści, której wolałabym nie pamiętać: tak była zła. Dawno (hmm...nigdy?) nie czytałam książki tak żenującej.

"Jeszcze nikt nie zaprojektował dżinsów na mój tyłek. Dupę, która wymknęła mi się spod kontroli i zaczęła żyć własnym życiem. Czasem z nią rozmawiam, w końcu podobno należy pogadać z kimś mądrym" [2]

Fabuły (i chyba tylko fabuły) czepiać się nie zamierzam, bo zgrabnie przeplatające się historie dwóch kobiet, Mariji i Hanki, niewątpliwie mają potencjał. Jedna z pań walczy o miłość z żonatym obcokrajowcem, druga, przeżywszy stratę dziecka, próbuje poukładać swoje życie na nowo. Historia zatem jak najbardziej zjadliwa.

Niestety: język powieści przysłonił mi wszelkie inne jej walory. "Siedem kolorów tęczy" służyć może za przykład na wykładach z cyklu "jak pisać nie należy".
Nie wiem, czy to z racji mojego wykształcenia, czy z wrodzonego poczucia literackiej estetyki, słowa są dla mnie najważniejsze: kocham się w książkach pięknie napisanych. Lub choćby: napisanych przyzwoicie. Mogą być nieciekawe fabularnie, ale i tak mnie zachwycą. A tutaj? Fatalnie, fatalnie. Patos, wzniosłe słowa o poszukiwaniu Własnej Drogi, mieszają się z wulgaryzmami i żenującymi opisami męskich narządów płciowych. Dialogi bohaterów: zupełnie niewiarygodne (pisała już o tym neta). Zbyt wiele nachalnych nawiązań do współczesności (przytaczane są teksty piosenek naszych rodzimych "gwiazd", np. artystki o pseudonimie Paulla, którymi to piosenkami katowana byłam przez stacje radiowe wcale nie tak dawno temu; bohaterowie posiłkują się także cytatami ze znanych telewizyjnych reklam). Zbyt wiele...wszystkiego (listy Sobieskiego do Marysieńki, fragmenty prozy Whartona, Coelho, poradników, półnagie zdjęcie Autorki, zdjęcie jej córki, opowiadania innych autorów wyróżnione w literackim konkursie). Za mało samej książki w tej książce. Istny groch z kapustą.

Ledwo przebrnęłam.
Gniot roku.
Tak, mam za swoje.

[1] Przebijśnieg, Kasia Nosowska (fragment)
[2] Monika Sawicka, Siedem kolorów tęczy, wyd. Magia Słów, 2009, s. 31

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz