sobota, 16 maja 2009

Ostateczne wyjście, Natsuo Kirino

Mocna rzecz.
W marcu bardzo potrzebowałam takiej książki. 
Gęstej, mrocznej, dusznej, lepiącej się do rąk i oczu. Porywającej.
"Ostateczne wyjście" to historia pewnego morderstwa, które dla Natsuo Kirino, cenionej japońskiej autorki kryminałów i thrillerów (w Polsce wydano zaledwie dwa, nad czym mogę tylko biadać), stanowi pretekst do wejrzenia w ludzką duszę, w te najmroczniejsze duszy zakamarki, gdzie pomieszkuje uśpiona w nas zdolność do czynienia zła. I właśnie dlatego książka Kirino jest taka przerażająca: uświadamia, jak niewiele potrzeba, by zwykły, dotąd prawy człowiek, został zbrodniarzem.
Co popycha ludzi do morderstwa? Chęć zysku? Zemsty? Porządnego zastrzyku adrenaliny? Wszystko to naraz?
Kirino pyta, Kirino odpowiada. A styl jej pisania jest równie przytłaczający, co zajmujący. Czytałam z wypiekami, ciekawa, co dalej, i strwożona jednocześnie.
Bohaterkami "Ostatecznego wyjścia" są cztery pracownice japońskiej wytwórni gotowych zestawów obiadowych. Wszystkie pracują na nocną zmianę, w ciężkich warunkach, za niewielkie pieniądze, każda ma też własne domowe zmartwienia.
Masako jest przeraźliwie samotna i znudzona: uparcie milczący syn, pogrążony w depresji mąż.
Kuniko tonie w długach, opuszcza ją partner.
Yoshie opiekuje się schorowaną teściową, zbuntowaną córką i malutkim wnukiem, ledwo wiążąc koniec z końcem.
Yayoi, młoda matka, unieszczęśliwiana przez niewiernego męża- hazardzistę.
Kobiety nie przyjaźnią się, ale pracują na sąsiednich stanowiskach i rozmawiają. Problemy zbliżają ludzi. Po skończonej nocnej zmianie, przy papierosie, zwierzają się sobie nawzajem z problemów, a potem rozchodzą - każda spieszy do swoich smutnych spraw.
Monotonia. Dzień za dniem. Aż któregoś razu coś pęka i zmienia życie kobiet już na zawsze, nieodwracalnie. Najpierw pęka w Yayoi: w przypływie gniewu, w akcie desperacji zabija męża. W pozbyciu się zwłok i ustaleniu wersji wydarzeń (mąż nie wrócił do domu i słuch po nim zaginął) pomagają jej koleżanki z pracy. Sprawa nie wyszłaby na jaw, gdyby nie odnalezione i zidentyfikowane szczątki poćwiartowanego ciała. Policja nie wie na pewno, ale już podejrzewa. Wie za to ktoś jeszcze...
Więcej nie napiszę, co by nie psuć nikomu przyjemności z lektury. Dodam tylko, że zachwyciła mnie konstrukcja powieści: Natsuo Kirino udzieliła głosu wszystkim zainteresowanym postaciom, choćby drugoplanowym, mało znaczącym. Mamy zatem możliwość przyjrzenia się sprawie z wielu perspektyw.
Kirino pyta, Kirino odpowiada. Snuje opowieść o desperacji, która popycha do zbrodni. Przerażająca lektura. Niesamowity klimat, pełny psychologiczny obraz wyrazistych postaci.
Mocna rzecz. Warto. Ja już ostrzę oczy na "Groteskę", drugą z przetłumaczonych u nas książek Kirino.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz