środa, 7 stycznia 2009

Nazywam się czerwień...

Ech, tytuł wpisu przewrotny, bo chodzi o moje poliki, a nie o Pamuka (jeszcze go nie poznałam). Otwieram przed chwilą Biblionetkę, a tam ... redakcja Biblionetki poleca recenzję aerien: "Dziennik ciężarowca". Ło matko! Swój blogowy wpis sprzed trzech dni posłałam, licząc na to, że trafi choćby do szuflady, jak przypadkowa kartka z brudnopisu. I wyjść z podziwu nie mogę, że oto tak szybko uznany został za recenzję (! nie umiem pisać recenzji!), i oto jest polecany. A teraz czytam raz jeszcze, w wersji biblionetkowo-opublikowanej i poliki mnie palą. Nazywam się czerwień.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz