poniedziałek, 6 września 2010

Klub Matek Swatek, Ewa Stec




Ach, świetna książka! Lekka, łatwa i przyjemna, bez pretensji do bycia czymś więcej niż tylko czytadłem. Wymarzona lektura na urlop! Wątek romansowy, wątek kryminalny, sprawne i dowcipne pióro Ewy Stec i fantastyczna okładka: czego chcieć więcej?
Mój egzemplarz "Klubu Matek Swatek" już powędrował do Anglii, do Przyjaciółki, z którą w latach studenckich zaczytywałam się Grocholą (tak, tak, był taki okres w moim życiu - nie dość, że się nie wstydzę, to jeszcze wspominam jak najcieplej, jak najmilej). I jestem pewna, że zauroczy ją ta pogodna historia, i że polubi bohaterów: licznych i wyrazistych (jak Wróżka Klara Widząca i jej fantastyczny kocur).

Tytułowy Klub Matek Swatek to stowarzyszenie kobiet w wieku menopauzalnym, kobiet, które odchowawszy własne dzieci: marzą już o wnukach. A że dzieci nie spieszą się z zakładaniem własnej rodziny - Matki Swatki próbują im ułatwić sprawę, dobierając idealnych kandydatów na przyszłych zięciów i synowe i w oryginalny sposób usiłując ich wyswatać, zwykle z pozytywnym skutkiem, oczywiście.
Tymczasem do Klubu Matek Swatek zgłasza się Beata, której 30-letnia córka Ania, nauczycielka, wciąż jest samotna. Beata nie wie jednak, że Ania właśnie kogoś poznała... i to nie jednego, ale dwóch mężczyzn, którzy gwałtownie rywalizują o jej względy. Jeden z nich ukrywa jednak mroczną tajemnicę, ale który? I jaką? Och, o tym przeczytacie sami, oczywiście.

Akcja w książce świetnie poprowadzona, z trudem odrywałam się od lektury (głównie za sprawą wątku kryminalnego), pióro Ewy Stec jest lekkie i dowcipne (śmiałam się i chichotałam bezustannie), i chociaż nie gustuję już w tego typu literaturze: dałam się porwać i pochłonąć na trzy sierpniowe noce. Książka dla każdego, idealna na urlop i na niezobowiązujący prezent. Ja z pewnością sięgnę jeszcze po książki tej autorki. Przy "Matkach Swatkach" bawiłam się przednio. Polecam. Przyjemna rzecz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz