piątek, 28 maja 2010

Klinika, Sebastian Fitzek




Nie wytrzymałam, oczywiście.
Nie wytrzymałam i nazajutrz po napisaniu recenzji dwóch książek Sebastiana Fitzka - pobiegłam do księgarni po kolejną. Czekała na mnie, właśnie na mnie, pojedyncza, jedna jedyna. "Klinika".
Z arcyciekawego opisu wydawcy:

Nikt ich nie zgwałcił. Nikt nie torturował. Nie zabił. Przytrafiło im się coś znacznie gorszego... Trzy kobiety, wszystkie młode, piękne i pełne życia, giną bez śladu. Wystarcza tylko tydzień w rękach psychopaty, którego prasa nazywa Łamaczem. Kiedy się odnajdują, są całkowicie załamane psychicznie, w żaden sposób nie można się z nimi porozumieć. Jakby były pochowane w swoich ciałach. 

Klinika psychiatryczna odcięta od świata przez śnieżną zawieruchę. Łamacz znów się uaktywnia. Podczas przerażającej nocy udowadnia, że ucieczka jest niemożliwa. Czy przywiezionego do kliniki młodego mężczyznę cierpiącego na amnezję łączy coś z psychopatycznym mordercą?

Z moich osobistych wrażeń: ja to jednak uwielbiam Fitzka. Jego książki pochłaniam w tempie -jak na mnie- zastraszającym. I czynię rzeczy nieprzyzwoite - przebiegam wzrokiem kolejne strony, nim doczytam jedną: tylko po to, by wiedzieć, co dalej. Z trudem odrywam się od lektury i od zerknięcia na ostatnią stronę.
Mimo to muszę przyznać, że 'Klinika" na tle "Terapii" i "Śmierci" wypada blado. To chyba najbardziej krwawa i dosadna opowieść, a zakończenie nie powaliło mnie na kolana (bo przewidziałam bezbłędnie i w miarę szybko). Mimo to: czytało się toto jak zwykle: arcyprzyjemnie i do późnonocnych godzin. I jak zwykle: serdecznie polecam; Fitzek to autor dla ludzi spragnionych mocnych wrażeń i nieziemskich emocji.

Ważne: konstrukcja "Kliniki" - mistrzostwo świata. Przykład: jeśli bohater powieści czyta akurat jakiś dokument i podaje przy tym numer strony, to my na tej samej stronie w naszym egzemplarzu książki znajdujemy dokładnie to samo. Wydawca zadbał o spotęgowanie wrażeń - na jednej z ostatnich stron pojawia się niebanalna niespodzianka, przyznam, ze byłam zaszokowana (nie piszę co to, co by nie psuć Wam przyjemności). W każdym razie: pierwszy raz spotkałam się w książce z czymś takim.
Thrillery Fitzka to czysta frajda. Bardzo trudno mi potem sięgnąć po cokolwiek innego.

Ważne najbardziej: jeśli zdecydujecie się zapoznać z Fitzkiem, zacznijcie od "Terapii" - bohaterowie z tej książki pojawiają się i w "Śmierci" oraz w "Klinice" - nie są to może tak istotne sprawy, ale dużo przyjemniej wiedzieć, o co chodzi. Jeszcze większa frajda.
Tymczasem mnie pozostała jeszcze do kupienia 'Makabryczna gra" oraz "Odłamek" (premiera 2 czerwca!). Zobaczymy, jak długo wytrzymam tym razem... ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz