piątek, 23 lipca 2010

Hop, hop! (czyli wpis porządkowy i wiele wyjaśniający)


Hop, hop! Wróciłam!!! Ku swej niezmiernej i wszechogarniającej radości!!!

Wyobraźcie to sobie: przez blisko 2 tygodnie odcięta byłam od sieci, od komputera w ogóle! Spalił mi się, nieszczęśnik, calusieńki: dysk twardy, procesor, wsio! Została tylko obudowa... Wszystko przez te upały afrykańskie, kosmiczne, niewyobrażalne. Pierwsze trzy dni bez Internetu były koszmarem, straszliwą traumą. A potem, gdy już czekałam na naprawę (i pewna, że naprawią, i spokojniejsza o tę słodką pewność) - spokojnie opalałam nogi, wylegiwałam nad jeziorem, męczyłam w pracy, zajadałam truskawki i co noc, do poduszki, podczytywałam "Dom sióstr" (zostało mi 20 stron do końca...) - cudowna, wspaniała wielowątkowa powieść, warta każdej ceny (ale o tym w recenzji, niebawem).
Tymczasem przed chwilą dosłownie odzyskałam swój "raj utracony", czyli sieć, i pospieszyłam do Was - czeka mnie wielogodzinne, może wręcz: kilkudniowe cudowne nadrabianie blogowych zaległości, czyli: czytanie Waszych recenzji i wakacyjnych zwierzeń, podglądanie nowych stosików i wzajemne komentowanie kolejnych notek. Mrr, jestem w siódmym niebie!!!

Poza tym: od 16 do 25 lipca będę, jak w ubiegłym roku, 800 km stąd. Znów na bezneciu, ale tym razem dobrowolnym ;) (to informacja na wypadek, gdybym nie zdążyła z recenzjami do 16 lipca - wtedy dopiero pojawię się po 25).

Tymczasem - biegnę już do Was, stęskniona!!! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz