piątek, 15 maja 2009

Dziewczyna z zapałkami, Anna Janko

Żeby opowiedzieć Wam o tej książce - musiałabym ją przepisać.
Jakiś czas temu komentowałam u germini : "Dziewczynę z zapałkami" wypożyczyłam z biblioteki. Kilka dni temu przeczytałam pierwsze półtorej strony. I wiesz co zrobiłam? Odłożyłam, postanowiłam oddać do biblioteki w stanie nieprzeczytanym. Bo wiem już, że chcę mieć na własność!!! Bo będę dużo podkreślać i przyklejać. Półtorej strony wystarczyło, bym przeczuła, że mam do czynienia z dziełem genialnym.
Książkę nareszcie mam, przeczucie mnie nie myliło, ale po ołówek, ale po karteczki samoprzylepne nie sięgnęłam. Nie podkreśliłam ani jednego zdania, nie zaznaczyłam żadnego akapitu. W trakcie lektury pomyślałam bowiem, że kiedyś, gdy zechcę sobie przypomnieć świat z książki Janko, po prostu otworzę "Dziewczynę z zapałkami" na dowolnej stronie i znów weń wsiąknę, i bez problemu znajdę godne zacytowania fragmenty. Bo ta książka (niewiarygodne!) składa się z samych zdań-perełek, błyszczących złotych myśli, kolorowych patchworków skojarzeń. To Poetka zmierzyła się z Prozą, drodzy państwo i z najdelikatniej dobranych słów utkała niezwykłą powieść, ze wszech miar zachwycającą, ze wszech miar godną polecenia.
Narratorką "Dziewczyny z zapałkami" jest Hania - matka i żona, synowa, potem kobieta. Nieszczęśliwa w małżeńskim związku, w związku tym pogrążona. Niegdyś obiecująca studentka i poetka, obecnie kucharka i sprzątaczka na usługach własnej rodziny, o krok od alkoholowego uzależnienia. Historię Haninego związku poznajemy najpierw achronologicznie. Strzępy wspomnień. Dzieciństwo. Teraz. Studia. Teraz. Pierwsza miłość. Mąż. Potem już Hania rejestruje wydarzenia na bieżąco, wypełniając sobą i Pawłem, mężem, kolejne zeszyty. Naturalnie, że od razu przypomniałam sobie o książce Raduńskiej ("Białe zeszyty"), ale jej Sonia, choć rówieśnica Hańci, choć rozczytana w Stachurze i Dalajlamie, kochająca Kieślowskiego - wydaje się (albo nie, nie wydaje się; ona jest, po prostu jest) przy bohaterce Janko blada i niedojrzała. Bo Hania to mądra kobieta. Irytująca chwilami, ale taka prawdziwa, niewydumana.
Anna Janko odsłania w swej powieści kulisy rodzinnego piekła, które nie musi wynikać z przemocy fizycznej: wynika z monotonii, z nudy, z różnicy charakterów, z niespełnienia, rozczarowania, z biedy. Takie związki to męczarnia. Takie związki to, przypuszczam, chleb powszedni w wielu domach. Janko napisała książkę prawdziwą, dosadną, bolesną, ujętą w słowa najdelikatniejsze, wytrawne. Czysta poezja.
Hania, narratorka, główna bohaterka, rzeczywiście może irytować, swoją biernością, niezrozumiałym trwaniem w toksycznym, wypalającym związku, ale ta Hania mieszka w każdej (każdym?) z nas. Brak odwagi, by coś zmienić, przede wszystkim: brak wiary w sens jakiejkolwiek zmiany, może też wygodnictwo?
W "Dziewczynie zapałkami" porusza Anna Janko zagadnienia etyczne, problem wiary, problem uzależnień (alkohol, praca). Ta książka jest wszechogarniająca, tę książkę trzeba przeczytać. Cudowna. Wstrząsająca. Poezjoproza.
Nie zacytuję żadnego zdania. Musiałabym przepisać wszystko.

1 komentarz:

  1. ta książka jest taka smutna, ale zakończenie daje jednak nadzieję na zmianę.

    OdpowiedzUsuń