środa, 17 marca 2010

Dziewczyna o szklanych stopach, Ali Shaw




"Wrony krążyły po niebie jak tłusta szmata" *

No proszę Was!
Książka, w której już na samym początku pojawia się tak nieszczęśliwe porównanie, po prostu nie może mi się spodobać. I nie spodobała się, oczywiście.
Lektura tego niespełna 300-stronicowego tekstu zajęła mi ponad dwa tygodnie! Jakże żałuję w takich chwilach, że jestem z tych, którzy zawsze kończą czytać to, co raz zaczęli.
Od początku wiedziałam, że nie jest to powieść dla mnie - od początku, czyli od kiedy dali tę książkę na zapowiedzi. Tak jak wielu: urzekła mnie okładka (naprawdę piękna!), ale nota wydawcy - już nie. Szczęście w nieszczęściu, że nie pokusiłam się o zakup: sięgnęłam po "Dziewczynę..." przyuważywszy ją na bibliotecznej półce z nowościami ( o tak, moje noworocznepostanowienie o tymczasowym rozstaniu z instytucją biblioteki już w marcu stało się mocno nieaktualne). Szkoda tylko, że nie zaufałam swej intuicji: czas spędzony nad "Dziewczyną o szklanych stopach" uważam za doskonale zmarnowany. Jest tyle ciekawszych książek...

Ad rem.
"Dziewczyna o szklanych stopach" traktuje o różnych obliczach miłości: własnej, rodzicielskiej, niedoskonałej, niespełnionej wreszcie, a także o tym, jak bardzo potrzebujemy drugiej osoby, by móc się określić i dowartościować.
Bez wątpienia jest to historia z potencjałem: ciekawy temat, akcja powieści rozpięta na odległym i mroźnym archipelagu, wątki baśniowe, miłosne perypetie dziewczyny, która stopniowo zamienia się w szkło i introwertycznego fotografa o znaczącym imieniu: Midas. Jednak... styl pisania zbyt, jak dla mnie, toporny, dialogi sztuczne, tekst pełen niechlujnych zdań, niefortunnych porównań, nieładnych metafor. Zbyt wiele wątków, zbyt wiele nieszczęśliwie ulokowanych uczuć jak na jedną krótką opowieść.Majgull Axelsson zrobiłaby z tego powieść doskonałą, tymczasem  Ali Shaw napisał rzecz przeciętną, by nie napisać: zupełnie słabą. Pomysł był, ale wykonanie, jak dla mnie, pozostawia wiele do życzenia.

Doczytałam tę historię głównie dlatego, by poznać jej zakończenie. I dobrze, że poznałam: nie rozczarowało mnie. To duży plus. Pozytywnie oceniam także 50 ostatnich stron: okazały się bardziej interesujące, niż 250 wcześniejszych. Kilka dobrych scen, które - uczciwie przyznaję - zaistniały w tej książce to jednak wciąż za mało. Jednak - by być już zupełnie sprawiedliwą - przyznać muszę, że Autor bardzo zgrabnie poprzeplatał losy nie tylko pary głównych bohaterów, ale też kilku innych, a potem ślicznie wszystkie wątki pozamykał. Podsumowując: przyzwoity debiut, do przeczytania, ale też, a nawet przede wszystkim: żadna rewelacja.
Spokojnie można pominąć. Jest tyle ciekawszych książek...

* Ali Shaw, Dziewczyna o szklanych stopach, tłum. Radosław Januszewski, wyd. Amber, Warszawa 2009, s. 6

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz