poniedziałek, 2 lutego 2009

Co tam słychać, co tam czytam

Ta nieszczęsna, nieszczęsna Doris! Nie wiem, co boli mnie bardziej: brzuch czy głowa. Sączę niegazowaną wodę mineralną, pieką mnie oczy. Powinnam się już położyć. Włóczę się po bloxach i allegro. Naprawdę, nie wiem, kiedy się wyśpię. "Lato przed zmierzchem" zdaje się nie mieć końca, to taka mdląca, irytująco sugestywna powieść. Nie chcę mieć z Lessing nic do czynienia, a jednocześnie: nie potrafiłabym się oprzeć; cóż za brutalny magnes.
18 godzin w pracy, 8 kubków marcepanowej herbaty, 3 kubki herbat innych, 4 kawy; nerwowo i apatycznie, niezwykle męcząco - oto bilans weekendu.
W styczniu przeczytałam sześć książek, siódmą zaczęłam, jestem w trakcie lektury. Kupiłam sześć innych, wygrałam jedną (zafoliowaną, przeczuwam, że cudowną, twardookładkową "Kwietniową czarownicę"), obfotografuję wszystkie, gdy tylko dotrą ostatnie przesyłki (magia allegro). Chyba nie jest tak źle,prawda, aerien?
Z księgarń wychodzę chora, zupełnie, jakbym zostawiła w szpitalu bliską osobę, która wymaga stałej opieki, mojej opieki. To uczucie jest mi bliżej nieznane, nigdy nie miałam tak dramatycznie rozwiniętego pragnienia własności, jeśli chodzi o książki, doceniałam przede wszystkim biblioteki i prywatną kolekcję Jeżycjady.
W dniu premiery nowej książki Marshy Mehran odwiedziłam trzy okoliczne księgarnie, sprzedawcy zadziwieni, niedoinformowani, niesympatyczni, zakłopotani, sklep ewidentnie niezaopatrzony. Po dwóch dniach, w akcie (zaskakującej mnie samą) desperacji, pofatygowałam się do empiku w centrum miasta, oczywiście była, była pewnie i w dniu premiery, błogosławię empik, klnę na okoliczne księgarnie, w empiku wszyscy kupują Emily Giffin, ja wzięłam Mehran - czeka teraz, aż uporam się z Lessing. Ta nieszczęsna, nieszczęsna Lessing!
Chadzam spać bardzo późno, włosy myję o świcie, pada brzydki, drobny, wilgotny śnieg, a Bubuś zaczął łączyć pojedyncze wyrazy w zdania; kolorując - uważa, by nie wyjechać flamastrem za linie. Jestem zachwyconą matką.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz